Ferentillo

O czym można pomyśleć po ponad 1500km podróży w samochodzie będąc w Ferentillo? Na pewno nie o zmęczeniu. Pierwsze co nasuwa się na myśl to: łoić, łoić, łoić.

I tak właśnie zrobiliśmy i my.

Podróż z Częstochowy do tego pięknego miasteczka zajęła nam 18 godzin.

Pięciu facetów wywaliło się dosłownie z samochodu wśród tłumu Włochów. Szybki przepak klamotów, strome podejście i już jesteśmy na Balkonach.

Balkony są wspaniałe. Oferują średniej długości drogi w bogatej formie i przewieszeniu.

Tutaj skupiło się nasze główne wspinanie.

Ale po kolei.

Jest 14sta w sobotę 7go listopada. Nie tak dawno żegnałem się z żonką w Częstochowie, a teraz zaiwaniam pod górkę, wąską ścieżką.

Jest nas pięciu: ja, Rambo, Czarny, Kuba i Przemek. Pogoda jest super – zaczynamy wspinanie!

Po pierwszym kontakcie ze skałą znika gdzieś moje zmęcznie podróżą. Ożywa buła i padają pierwsze propozycje rejonu. Zaczynam ostrożnie: 6a, 6b, krótkie bulderowe drogi OS. Idę dalej. Dwie płyty po krawądkach też nie sprawiają problemu. Jest OK. Czas na egzotykę: pierwszy raz wspinam się po naciekach – Frisbie za 6a pada OS i przynosi ulgę umysłowi, głowiącemu się jak ugryźć wspinanie w takiej formacji.

Zmrok w Ferentillo zapada koło 17.30. Robi się też wtedy chłodniej. Szybka kolacja, szybkie wino i razem z kurami o 20 nasza gromada zalega w śpiworach pod ścianą zbyt zmęczona aby szukać lepszej miejscówki.

Poranek nie nastraja najlepiej. Sprawdzają się polskie prognozy, że niedziela nie będzie najładniejsza. Wspin tylko do 14 potem sciana wody. Tak samo w nocy.

Zmieniamy miejsce do spania i lądujemy na Balkonach. Jest OK, ale nie mogę się ułożyć do snu. Jest nierówno, mokro i ciągle coś mi przeszkadza.

Totalnie wyczerpany ląduje w samochodzie. Dobrze mieć kombi ;)

Kuba zapowiadał słoneczną lampę od poniedziałku i się nie pomylił. W promieniach słońca świat i życie wspinacza nabiera zupełnie innych kolorów. Można łoić.

Ostatnie chmury przetaczają się przez niebo. Jest ciepło. Skała sucha a apetyty na ich pokonanie rosną z każdym przewspinanym metrem.

Robię 6a OS i zastanawiam się co tak ciężko. Potem się okazuje że to 6b, a po kupnie przewodnika że 6c. Pewnie jakbym wiedział na początku to bym nie wstawił się.

Czas upływa szybko i zmrok znów okrywa okolicę.

Podejmujemy decyzję, że naszym Base Camp będzie teren pod Balkonami. O ile nie będzie padać mam idealną miejscówkę do spania – miękki żwirek, idealna równość.

Kolacja, chwila na wpisanie w kapownik zdobyczy dnia i spanko.

Tulę się w śpiworze i patrząc w niebo odpływam gdzieś między marzeniem o żonie, a planem wspinaczkowym na dzień następny.

Nie padało, nie wiało, nie zjadły mnie dzikie zwierzęta!

Idealnie wyspany zaczynam dzień kolejny.

Trochę już czuję trzy dni wspinania i zastanawiam się ile jeszcze się będzie zginać i kiedy zrobić rest. W sumie wczoraj wstawiłem się klasyka rejonu Mago 89 7a+, który przehaczyłem w miarę łatwo, ale dziś totalnie sobie na nim nie radziłem. Obniżam poziom!

Miało być kilka łatwiejszych dróg a skończyło się na dwóch czy trzech. Czas na resta.

Środa mija nudno i słonecznie. Ładowanie baterii to okazja do poznania okolicy. Szwędam się tu i tam, ale nie ma niestety nic co przykuwa uwagę. Wracam do BC, które pieszczotliwie nazywamy Rumunowem. Dzień się kończy a ja wiem jedno: nie można się położyć o 20! Jak idę spać z kurami to budzę się w środku nocy i totalnie wyspany i wypoczęty myślę jak tu zasnąć znowu. Koniec z tym! Zgodnym kursem podąża Czarny, który czuje podobny dyskomfort i od tego wieczoru ratujemy się kartami. Po kilku partiach gier totalnie głupich stwierdzamy, że tysiąć jest idealną propozycją spędzania czasu.

Po zapewnieniu sobie pierwszej wygranej, kładę się spać o rozsądnej godzinie i wiem, że następny dzień to będzie ten dzień!

Mago 89 pada szybko i niezmiernie łatwo. Rest zrobił swoje. Zgina się! Bez zastanowienia się uderzam na Luna Rossa 7b obok. Idę flashem, chociaż startowy bulder robię totalnie nie słuchając głosów spode mnie. Pewnie dlatego nie starczyło sił na bulder kończący. Spadam. Spadam raz jeszcze, i jeszcze raz i jeszcze.... Wkońcu znajduję właściwą dla siebie sekwencję. Ale znów czas obniżyć poziom.

Uciekam z Rambem z Balkonów i idziemy na Isolę. To sektor jakby pod Balkonami. Oferuje zupełnie inne wspinanie. Długie lekko połogie i pionowe płyty z chwytami które dosłownie wsysają palce. Jest miodzio. Szczególnie bieg po prawie 55 metrowej 5b zapada w pamięć. Od razu lustruję też Classica Bella 6c – lekko wywieszone zacięcie, totalnie pozbawione chwytów i (podejrzewam) stopni.

Wracam na BC. Patentuję Luna Rossa ale nie widzę się na starcie. Co za dramat.

Karty, spanie, piątek.

No wkońcu trzeba się powspinać. To ostatni dzień na miejscu więc można dać ostro w palnik i się nie oszczędzać.

I tak właśnie robię! Zachęcony sukcesem Czarnego prowadzę Luna Rossa 7b a wieczorem zaliczam (moim zdaniem) spektakularnego OS-a na Classica Bella, zgodnie z przewidywaniami nie było na niej ani chwytów ani stopni – oczywiście w formie do jakich przyzwyczaiło nas wspinanie w Ferentillo.

Zwinęliśmy się w sobotę rano i po 19 godzinach zawitaliśmy w Polsce.


W sumie bilans wyszedł mi całkiem fajny: 6 dni wspinaczkowych; 614 metrów przewspinanych, 29 dróg z czego 17 OS powyżej 6a, w tym 3x 6cOS plus RP na 7a+ i 7b.


INFO PRKATYCZNE

Ferentillo jest położone około 80km na północny-wschód od Rzymu. Dojazd nie sprawia problemu: z Częstochowy na Cieszyn, następnie Olomuc, Brno, Wiedeń, Graz, Villach, Treviso, Udine, Padva, Bologna i Rzym – przed Rzymem wyraźne znaki kierujące na Tervi, a z Tervi drogą SS209 do Ferentillo.. W sumie w obie strony przejechaliśmy prawie 3150km.

Koszt podróży zamknął się na osobę w kwocie 58 zł za paliwo w Polsce i 55 euro za paliwo i autostrady za granicą.

Droga jest wygodna i szybka. Męczy tylko odcinek między Brnem a Wiedniem, który nie doczekał się jeszcze autostrady.


W Ferentillo spaliśmy pod Balkonami i jeżeli jest pogoda to idealna miejscówka. Po wodę można iść do miasteczka, w potoku pod parkingiem można się umyć.

W miasteczku jest dobrze zaopatrzony supermarket. W mojej ocenie nie opłaca się totalnie taszczyć ton jedzenia z Polski (mój błąd). Ceny są przyzwoite: makaron poniżej 1E, sosy w cenach polskich. W centrum można zjeść dobrą pizze za rosądne pieniądze. Oczywiście cena alkoholi znacznie poniżej polskiej (wino 1,5l 1,58E).


Wspinanie głównie w przewieszeniach na Balkonach i w płytach na Isoli (plus kilka wielowyciągówek), dobra jakość skały. Drogi idealnie obite, każda ma stan z karabinka. 15 ekspresów i lina 60m powinna na zespół być idealnym rozwiązaniem.


W miasteczku weekendowo działa sklep wspinaczkowy, można w nim nabyć przewodnik (20E).


Oczywiście potencjał rejonu to o wiele więcej niż Balcony i Isola. Ale myślę, że na początek jest to idealna propozycja: Balcony dla średniozaawansowanej ekipy i Isola dla początkujących.

Polecam.


Krzysiek Śliwa




Ferentillo
Ferentillo
Base Camp - Rumunowo
Base Camp - Rumunowo
BC - Rumunowo
BC - Rumunowo
Balcony w pełnej krasie
Balcony w pełnej krasie
Balkonowe widoki na okolicę
Balkonowe widoki na okolicę
Balkonowe widoki na okolicę w inną stronę
Balkonowe widoki na okolicę w inną stronę
Co wybrać
Co wybrać
Czarny na Mago 89 7a+
Czarny na Mago 89 7a+
Czarny w jedynej dwójce na Mago 89 7a+
Czarny w jedynej dwójce na Mago 89 7a+
Nasza miejscówka
Nasza miejscówka
Dobra buła techniki się nie boi - Kuba i kalafiory na 7b+
Dobra buła techniki się nie boi - Kuba i kalafiory na 7b+
Frisbie - jedna z ładniejszych propocyji za 6a
Frisbie - jedna z ładniejszych propocyji za 6a
Krzysiek na klasyku rejonu Mago 89 7a+
Krzysiek na klasyku rejonu Mago 89 7a+
Mago 89
Mago 89
Mago 89 na skróty
Mago 89 na skróty
Przemo i Mago 89
Przemo i Mago 89
Przemo i Mago 89 w zachodzącym słońcu
Przemo i Mago 89 w zachodzącym słońcu
Z kalafiora do brokuła - Mago 89 7a+ w wykonaniu Krzyśka
Z kalafiora do brokuła - Mago 89 7a+ w wykonaniu Krzyśka
Rambo na Luna Rossa 7b
Rambo na Luna Rossa 7b
Czarny i widoki na okolice
Czarny i widoki na okolice
Born to climb 8a
Born to climb 8a
Do dwójki Born to climb 8a
Do dwójki Born to climb 8a
Rambo i super przechwyty Born to climb 8a
Rambo i super przechwyty Born to climb 8a
Rambo na Born to climb 8a
Rambo na Born to climb 8a
Yuuuupp - Born to climb 8a
Yuuuupp - Born to climb 8a
I wyjście ... Born to climb 8a
I wyjście ... Born to climb 8a
Ekipa - Sziszecki Rambo Czarny i Przemo - Troll zaginął
Ekipa - Sziszecki Rambo Czarny i Przemo - Troll zaginął
Klamy i klamiszcza
Klamy i klamiszcza
Krzysiek
Krzysiek
Kuba
Kuba
Kuba i końcówka sytego bulderu na starcie Luna Rossa 7b
Kuba i końcówka sytego bulderu na starcie Luna Rossa 7b
Loty są piękne
Loty są piękne
Lanserzy
Lanserzy
Lufaaa
Lufaaa
made in italy - Rambo na Born to climb 8a RP 2 próba
made in italy - Rambo na Born to climb 8a RP 2 próba
Marcin
Marcin
NHR w pełnej krasie
NHR w pełnej krasie
Pies stróżujący
Pies stróżujący
Paweł
Paweł
Po kalafiorach do celu - Kuba na 7b+
Po kalafiorach do celu - Kuba na 7b+
Prawie NHR
Prawie NHR
Przemek
Przemek
Przemek i lufa jednej z wielu dróg w okolicach 6b
Przemek i lufa jednej z wielu dróg w okolicach 6b
Przemo na pierwszym trudnym ruchu na Mago 89 7a+
Przemo na pierwszym trudnym ruchu na Mago 89 7a+
Plaża
Plaża
Rambo i mocne dachowe ruchy
Rambo i mocne dachowe ruchy
Rambo i super przechwyty Born to climb 8a
Rambo i super przechwyty Born to climb 8a
Rambo na Luna Rossa 7b
Rambo na Luna Rossa 7b
W dahu na 7b
W dahu na 7b
Nasz sektor-Balcony
Nasz sektor-Balcony
Nowa galeria
Złota Góra 2017
Złota Góra 2017
Zajrzyj do najnowszej galerii na stronie !
Polecamy
Polski Związek Alpinizmu Fundacja Kukuczki ProImage - strony internetowe Częstochowa Fotografia ślubna Częstochowa - Łukasz Grygiel