Alpy wiosna 2010

Poniżej relacja Małgorzaty Olszewskiej z pobytu w Alpach w maju 2010r. Zdjęcia z tego wyjazdu do zobaczenia w zakładce Galerie pod nazwą "Alpy wiosna 2010".



Wspinaczka w Tatrach daje całkiem inne wrażenie niż piętrzące się Alpy z najwyższym szczytem Mont Blanc, który się stał celem naszego wyjazdu majowego 5-11 maja 2010. Działalnoś nasza ma charakter aklimatyzacji oraz nauki i ćwiczenia technik wspinaczki, poruszania na lodowcu i ratownictwa.

W składzie 2 facetów Maciek(KW Warszawa) i Jarek(KW Warszawa) oraz 2 kobiet Małgośka(KW Częstochowa) i Ola(KS Kandahar ). Z Polski do Chamonix dostaliśmy się samochodem, bardzo korzystna opcja .Zdążyliśmy zdobyć Mont Mlanc du Tacul 4248 m n.p.m. oraz zrealizować ćwiczenia .

Pogodę mieliśmy świetną , błękit nieba rozlewał się wszechobecnie , słonice odbijało się w śniegach skrzących się na graniach poszarpanych Turni . Otaczające piękno było rekompensatą trudów podróży ale jak się później okazało takie warunki mieliśmy tylko przez 48h. Pierwszego dnia nie zrobiliśmy nic oprócz aklimatyzacji wjazdu kolejką na Aiguille du Midii 3800m i zejście na plato lodowca Col du Midi (I obóz) ponieważ nie którzy z nas pierwszy raz przebywali na tych wysokościach .Przykładem byłam ja, lekkie zawroty głowy pojawiły się po zejściu z Aiguille du Midii około 3500m . zadecydowały dalsze podejścjenie miały sensu. Wieczorem głowa bolała mocno, ale po uzupełnieniu płynów i wypoczęciu w puchowym śpiworze na rano byłam jak nowo narodzona. Nie mogłam nic jeść z słonawych rzeczy ani z mięsa na kabanosy które tak lubię w górach nie mogłam patrzeć, sytuację ratowały sery, płatki ,bakalie.

Drugiego dnia wstaliśmy najwcześniej z sąsiadujących 3 namiotów. Szybkie śniadanie pakowanie i podchodzenie pokonanie lodowca spływającego zerwami z MB du Tacul , niebo bez chmurne, szlak przetarty przez pociąg skitórowców który nas wyprzedził (PS: widać ich na jednym z zdjęć pod serakiem ). O 11.00 byliśmy już na grani o 13.30 stanęliśmy na MB du Tacul. by się na niego dostać trzeba pokonać teren III/IV dwa wyciągi 35 m. Po naszym zejściu przymierzali się do wejścia Szwajcarzy ale po długich próbach zrezygnowali. My w tym czasie schodząc ćwiczyliśmy na lodowcu oczywiście powiązani. Kolega zdążył wpaść do szczeliny, schował się w połowie …zdążył czekan dobrze zabić i utrzymać się. Między czasie nad nami przybywało chmur i wzmagał się wiatr , ani się nie obejrzeliśmy a byliśmy w środku burzy śnieżnej .Jesteśmy jedynym zespołem który działa dalej, wszyscy pozostali bywalcy około 3 zespołów zeszło.

Dotarliśmy na Col Maudit miejsce II obozu gdzie dobrą 1,5h rąbaliśmy platformę na namioty działalność utrudniała nawałnica uniemożliwiająca rozłożenie namiotu a w nocy zasypując go śniegiem. Co 2h ktoś powinien wstać i go odkopać ale komu się chciało. Rano powierzchnia naszego domku zmniejszyła się o połowę a śpiwory były skąpane wodą z topniejącego śniegu która przesiąkała przez przylegające ściany Marabuta. Na wysokości 4300m czuliśmy się dobrze, jedynie rano leki ból głowy ,ale po napiciu się herbaty wszystko wróciło do normy …Klima jest.

Czekamy jedno popołudnie i dzień na poprawę. Rankiem jest szansa spieszymy się zbierając nasz dobytek . Tego dnia góry wystawiły nas na próbę. Idziemy w milczeniu każdy z nas zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. Gwiżdże , siecze po twarzy i mleko co paraliżowało

Bezcenną lekcją przetrwania było zejście z Col Maudit w tych warunkach. Widoczność ograniczona do 10m śnieg uniemożliwiał nam określenie drogi którą mamy schodzić, problematyka polegała na lokalizacji szczelin,zerw, obrywów, poduch nawianego puchu. Doceniłam GPS który naprowadzał nas na odpowiednik trakt(choć i on wariował i sprowadzał na manowce).

Po mrożących krew w żyłach chwilach jaką przyjemnością było znaleźć się w bezpiecznym miejscu , z nie zapadającym się gruntem pod nogami.

Chciała bym podziękować naszemu sponsorowi Rakiety.PL nie brnęliśmy w śniegu po kolana podczas naszej akcji górskiej.

Zapraszam do galerii.

Pozdrawiam Małgosia

Nowa galeria
Złota Góra 2017
Złota Góra 2017
Zajrzyj do najnowszej galerii na stronie !
Polecamy
Polski Związek Alpinizmu Fundacja Kukuczki ProImage - strony internetowe Częstochowa Fotografia ślubna Częstochowa - Łukasz Grygiel