Himalaje 2013

 „Miejsce w którym miało Nas nie być” 

Kogi Khola, Nepal

 
Plany wyjazdowe miały swój początek już w okolicach połowy 2012 roku. Jak to często bywa, cel uzależniony był od ambicji, zasobności portfela i ilości czasu jaki można przeznaczyć na wyjazd. Po wielu różnorodnych propozycjach ustaliliśmy, że wyruszymy w Himalaje Nepalu. Nepal poznaliśmy w 2008 roku, podczas próby wejścia na Cholatse 6440m n.p.m. Cholatse znajduje się w najbardziej znanej pod względem wspinaczkowym części Nepalu, mianowicie w rejonie Solukhumbu. Dodatkowo, za Nepalem przemawiała możliwość skorzystania z usług miejscowej agencji z pomocą której poprzednio działaliśmy.

Tym razem chcieliśmy spróbować odnaleźć się w rejonie dolin i szczytów, które są rzadziej odwiedzane przez obcokrajowców. Po wymianie korespondencji między Marcinem a właścicielem agencji odnośnie terminów, kosztów i logistyki, ustaliliśmy że naszym celem będzie dolina Kogichwa, między innymi ze szczytem Koichwa Chuli o wysokości około 6000m n.p.m., położonym w rejonie Kanti Himal. Administracyjnie dolina leżąca w centrum naszych zainteresowań znajduje się w północno-zachodniej części Nepalu, region Karnali, dystrykt Mugu.

Rejon Kanti Himal był dotychczas słabo eksplorowany. W końcu lat 90-tych XX w działały tu głównie wyprawy japońskie. W 1997 roku zdobyto szczyt 6159 m w dolinie Kogi Khola (Osaka Alpine Club). W następnych latach eksplorowano głównie dolinę Kogichwa. W latach 2008 -2010 działały w niej ekspedycje: dwie hiszpańskie 2008 i 2009, oraz japońska 2009, 2010).W 2011 roku, zespół Mick Fowler i Dave Turnbull dokonali pierwszego wejścia na szczyt o wysokości 6310m, nazywany przez miejsową ludność jako Gojung.  

W Kathmandu spotkaliśmy się w siedem osób: Cecylia, Marcin, Tomek, Tomek, Zbyszek, Rabih i Ja. Przed wyruszeniem ze stolicy Nepalu odbyliśmy obowiązkowe spotkanie z urzędnikami Nepalskiego Ministerstwa Turystyki. Po podpisaniu urzędowych dokumentów i wymianie grzecznościowych gestów, mogliśmy uznać naszą wyprawę za oficjalnie rozpoczętą.

Dotarcie z Khatmandu w okolice Kogichwa Kohola trwało 8 dni (od 30-X do 06-XI). Początek podróży rozpoczął się kilkunastogodzinną jazdą autobusem rejsowym z Kathmandu do Nepalgunj, miasta leżącego w zachodnio-południowej części Nepalu, w pobliżu granicy nepalsko-indyjskiej. Po noclegu w Nepalgunj, w godzinach południowych, wylecieliśmy nepalskimi liniami lotniczymi do Talcha-Rara. Lotnisko znajduje się powyżej miejscowości Gamgadhi. Rara to największe jezioro znajdujace się w Nepalu. Na obszarze jeziora i w jego okolicy został utworzony Rara National Park. Miejscowość Gamgadhi dała nam ostatnią szansę na dokonanie różnorodnych zakupów. Naszymi bagażami oraz zapasem żywności i sprzętem biwakowym zostały objuczone miejscowe muły, które w liczbie 12 sztuk towarzyszyły do bazy. Pierwszy biwak mieliśmy zorganizowany nad rzeką Lyuri, która jest orograficznie lewym dopływem rzeki Mugu. Kolejny biwak zaliczyliśmy w pewnego rodzaju hoteliku, w którym standard noclegu odbiegał od tego, jaki pamiętam z trekkingu w Sagarmatha National Park w 2008 roku. Po noclegu kolejny raz ruszyliśmy w około siedmiogodzinny spacer w górę doliny Mugu. Po drodze można było sporadycznie spotkać miejscowych mieszkańców, którzy mimo, że zajęci swoimi sprawami zawsze serdecznie pozdrawiali nas tradycyjnym „Namaaste”. 

04-XI dotarliśmy do Mugu, miejscowości położonej na wysokości około 3200m n.p.m. Miejscowość znajduje się na zboczu, z którego spływa kilkudziesięciometrowy wodospad. Zabudowa Mugu jest zwarta, kamienne ściany domów zwieńczone są płaskimi dachami. Następny dzień trekkingu doprowadził nas do - jak się nam zdawało, pierwszego miejsca biwakowego już w dolinie Kogichwa. Wraz z wysokością temperatura nocą zaczęła spadać poniżej zera, w dzień natomiast promienie słońca powodowały wzrost temperatury powyżej 20st. C.

06-XI po czterech godzinach marszu dotarliśmy do miejsca w którym miały stanąć nasze namioty bazowe. W trakcie tego dnia, jeszcze przed dojściem do bazy, okazało się że otaczające dolinę szczyty różnią się od tych, jakie znaliśmy ze zdjęć zdobytych w trakcie przygotowywania wyprawy. Konsultacje z naszymi nepalskimi przewodnikami, Purną i Simą, potwierdziły nasze obawy. Według informacji jakie posiadali od lokalnych mieszkańców, istnieją dwie doliny o tej samej nazwie: Kogichwa „mała” oraz Kogichwa „duża”. Zdobyte przez nas wcześniej dane dotyczyły doliny małej, a my znajdowaliśmy się w Kogichwa dużej:) W związku z tym, że zmiana doliny na tą, o której coś wiedzieliśmy zajęłaby nam około trzech dni, postanowiliśmy pozostać w tej, w której się znajdowaliśmy. Według mapy, dolina w której założyliśmy bazę, nosiła nazwę Kogi.
Na działalność górską mieliśmy około dziesięć dni. Po jednodniowym odpoczynku postanowiliśmy rozejrzeć się po okolicy. Dwa szczyty znajdujące się po obu stronach przełęczy zamykającej Kogi Khola znalazły się w centrum naszych zainteresowań. Dostęp do znajdujących się bliżej naszej bazy szczytów, których wysokość oscylowała w okolicy 6000 m n.p.m. był utrudniony przez wyjątkowo uszczelinione, wiszące lodowce. Podczas drugiego dnia pobytu w dolinie, wspólnie z Marcinem, Tomkiem, Zbyszkiem i Cecylią, złożyliśmy depozyt w drodze na przełęcz.
Niestety pierwszym dniom naszej działalności towarzyszyła kiepska pogoda, było pochmurnie i wietrznie. Trzeciego dnia pogoda zupełnie się zepsuła. Niski pułap chmur i opad śniegu skutecznie zatrzymał nas w bazie. Kolejny dzień powitał nas poprawą pogody. W związku z tym, iż nasz czasu na pobyt w dolinie był ograniczony, postanowiliśmy wyruszyć do depozytu i stamtąd w stronę upatrzonych wcześniej szczytów. W miejscu złożenia depozytu spędziliśmy noc, po której ruszyliśmy dalej w stronę przełęczy. Przed osiągnięciem przełęczy znaleźliśmy bardzo dobre miejsce na biwak, z którego skorzystaliśmy. Drogę na przełącz zagradzała około 150-200m bariera skalna, którą udało się obejść eksponowanym piarżyskiem po jej lewej stronie. Na przełęczy zalegał lodowiec. Na otwartej przestrzeni okazało się, że mimo bezchmurnej pogody, silny wiatr może skutecznie spowolnić działalność górską. Udało się nam znaleźć dość zaciszne miejsce na nocleg, które nazwałem „Biwak pod czerwoną skałą”. Po wietrznej nocy nastał jeszcze bardziej wietrzny dzień, tak zawany „jet stream” hulał na całego. Wcześniejsze ustalenia dotyczące drogi na wierzchołek, która miała biec granią, musieliśmy zweryfikować. Po podjęciu próby poruszania się granią, ze względu na bardzo silny wiatr, zmuszeni byliśmy zawrócić, by spróbować drogi, która jak się wydawało była dłuższa, lecz bardziej osłoniętej od wiatru. Niestety po dwóch godzinach walki z wiatrem daliśmy za wygraną również na drugim wariancie. Narastające zachmurzenie i wiatr zmusiły nas do odwrotu. Późnym wieczorem udało nam się dotrzeć do bazy.
Następne dni mimo pięknej i bezwietrznej pogody w bazie, pokazywały pióropusze unoszonego przez wiatr śniegu na graniach dookoła doliny. Pozostałe do dyspozycji dni, spędziliśmy na krótkich, głównie jednodniowych wycieczkach mających na celu wykonanie zdjęć i zorientowaniu się w otoczeniu bazy. Została podjęta próba przejścia do doliny Kogichwa poprzez jedną z przełączy łączących obie doliny. Próba zakończyła się na przełęczy łączącej doliny Kogi i Kogichwa, oraz wejściem do wysokości 5300m n.p.m. na grani między dolinami dokumentująć przepiękne szczyty zachodniego Nepalu. Za pewien sukces można uznać wejście na nienazwany, a dość charakterystyczny wierzchołek o wysokości 5330m n.p.m.  (według wskazań GPS). Ze szczytu rozciągał się widok na wszystkie dostępne z doliny sześciotysięczniki oraz okoliczne lodowce. 

Powrót do Katmandu rozpoczeliśmy 16-XI. Po pięciu dniach marszu dotarliśmy do lotniska Talcha-Rara. 22-XI ponownie byliśmy w Nepalgunj, skąd cztery osoby odleciały samolotem do Katmandu, a trzy ruszyły w piętnastogodzinną podróż autokarem do stolicy Nepalu.

Z informacji, które udało się zdobyć przed wyjazdem, będąc na miejscu i po powrocie do domu, można wyciągnąć wnioski o atrakcyjności dystryktu Mugu. Walory krajoznawcze i kulturoznawcze pod względem wypraw trekkingowych są związane z niewielkim ucywilizowaniem tego zakątka Nepalu. Rejon daje również mozliwość wspinaczki zarówno mikstowej jak i w czystej skale. Znaleźć można szczyty na które wejście wymaga trudnej, technicznej wspinaczki, jak i wierzchołki na które można się dostać pokonując strome zbocza. Należy jednak pamiętać, że najbardziej atrakcyjnie wzniesienia zaczynają się od wysokości 5000m n.p.m. i wiąże się to już z odpowiednim przygotowaniem do akcji wysokogórskiej.

Nazwy dolin i szczytów według mapy:

Dolpo & Mugu, NP109, Himalayan Maphause Pvt Ltd, 2011r.;

Autor: Patryk Dudek
 

Nowa galeria
"Złota Góra 2018"
"Złota Góra 2018"
Zajrzyj do najnowszej galerii na stronie !
Polecamy
Polski Związek Alpinizmu Fundacja Kukuczki ProImage - strony internetowe Częstochowa Fotografia ślubna Częstochowa - Łukasz Grygiel